Swoją redukcję zaczęłam wiosną 2019 roku. Czyli 7 lat temu.
SIEDEM.

Jak widać, nie tylko nie wróciłam do poprzedniej wagi, ale śmiało mogę powiedzieć, że z miesiąca na miesiąc moja figura zmienia się na lepszą.

Na bliższą moich celów sylwetkowych.

I przede wszystkim na ZDROWSZĄ.

Bo NIE MA lepszej polisy na życie i zdrowie niż masa mięśniową.

Tak, tak – to mięśnie odpowiadają za jakość i długość życia. Takie są fakty.

A dlaczego pojawia się jojo?

Bo albo dostajesz kartkę z niedostosowaną do siebie i swoich preferencji smakowych dietą, albo stosujesz modne (I DURNE) diety eliminacyjne po których wracasz do starych nawyków albo oczekujesz szybkiego cudu bez właściwej edukacji w obszarze żywienia i redukcji oraz zrozumienia emocji, które są w Tobie.
I idziesz w to, choć wiesz, że już wiele razy zawiodło.

Można „dietowac” i „jojować” 10 czy 20 lat.
Albo zrobić to tak, jak powinno być zrobione.
Bez drastycznych wyrzeczeń, bólu, głodu i poczucia, że coś tracisz.
ZDROWO i SKUTECZNIE.

Taki był mój wybór.
I efekt tego wyboru widzisz na tym profilu.